Dyskusja pod moim ostatnim postem pokazała jedną bardzo ważną rzecz. Środowisko związane z elektromobilnością dojrzewa. Rozmawiamy o konkretach. Cytujemy przepisy. Odwołujemy się do praktyki OSD i doświadczeń zarządców nieruchomości. I to jest bardzo dobry kierunek.
Bo rozwój infrastruktury ładowania w budynkach wielorodzinnych nie zależy dziś wyłącznie od technologii. Zależy od interpretacji prawa.
W tej drugiej części chciałbym uporządkować trzy kwestie:
- Co dokładnie wynika z art. 12b i 12c ustawy o elektromobilności?
- Gdzie przebiega granica między dobrą praktyką a rozszerzaniem obowiązków ustawowych?
- Dlaczego mieszanie etapu formalnego z technicznym powoduje chaos interpretacyjny?
To nie jest spór personalny. To jest rozmowa o strukturze prawa.
Co mówi ustawa, a nie opinia?
W komentarzach bardzo słusznie przywołano art. 12b ust. 3. To przepis kompetencyjny. Ustawa jasno wskazuje, co musi zawierać wniosek o instalację punktu ładowania w nieruchomości wspólnej.
Wnioskodawca składa:
- oświadczenie o pokryciu kosztów
- oświadczenie o tytule prawnym
- zgodę właściciela, jeśli nie jest nim sam
- zgodę konserwatorską, jeśli budynek jest objęty ochroną
I to jest katalog zamknięty.
Jeżeli te elementy są spełnione, zarząd ma 30 dni na zlecenie ekspertyzy dopuszczalności instalacji punktu ładowania. To jest sekwencja ustawowa. Najpierw wniosek. Potem ekspertyza. Potem decyzja w oparciu o jej wynik.
Nie ma w ustawie obowiązku dołączania warunków przyłączenia od OSD.
Nie ma obowiązku załączania projektu wykonawczego na starcie.Czy projekt i warunki są potrzebne technicznie? Bardzo często tak.
Czy są warunkiem formalnego przyjęcia wniosku? Nie.
I to rozróżnienie jest kluczowe.
Kompetencja zarządu wspólnoty a tworzenie nowego prawa
W dyskusji padło stwierdzenie, że ustawa upoważnia zarząd wspólnoty do podejmowania decyzji w zakresie punktów ładowania. To prawda. Mamy tu do czynienia z normą kompetencyjną.
Zarząd może podejmować decyzje. Ale kompetencja do podejmowania decyzji nie oznacza kompetencji do zmiany warunków formalnych określonych w ustawie.
To są dwie różne rzeczy.
Ustawa mówi: jeśli wniosek zawiera określone elementy, należy zlecić ekspertyzę.
Nie mówi: jeśli wnioskodawca najpierw dostarczy warunki z OSD i projekt instalacji.
Jeżeli zarządca tworzy procedurę, w której przyjęcie wniosku jest uzależnione od dodatkowych dokumentów niewskazanych w ustawie, to w istocie rozszerza katalog obowiązków ustawowych.
- Może to robić w dobrej wierze.
- Może to robić w celu przyspieszenia procesu.
- Może to robić, by uniknąć konfliktów technicznych.
Ale dobra intencja nie zmienia hierarchii źródeł prawa. W Polsce obowiązuje ustawa. Procedura lokalna nie może być z nią sprzeczna ani jej modyfikować.
Argument praktyczny: warunki z OSD i kilka złączy
W komentarzach pojawił się bardzo istotny argument techniczny. Jeżeli w budynku jest kilka złączy, OSD w warunkach przyłączenia precyzyjnie wskazuje, z którego złącza należy się zasilić.
To prawda. I z punktu widzenia projektanta oraz wykonawcy to ma ogromne znaczenie. Ale znowu wracamy do rozróżnienia etapów.
Warunki przyłączenia są elementem procesu realizacyjnego.
Nie są elementem warunkującym wszczęcie procedury ustawowej.
To trochę jak w inwestycjach budowlanych. Uzyskanie decyzji o warunkach zabudowy nie oznacza jeszcze pozwolenia na budowę. Ale nie żąda się projektu wykonawczego na etapie samego wniosku o warunki.
Procedury muszą mieć swoją kolejność.
Zaręczyny a ślub. Dlaczego ta analogia ma sens?
W dyskusji padła analogia do zaręczyn. Warto ją rozwinąć.
Zgoda ustawowa na podstawie kompletnego wniosku to odpowiednik powiedzenia „tak”. To moment formalnego potwierdzenia, że można przejść do kolejnego etapu. Ale powiedzenie „tak” nie oznacza jeszcze ślubu. Ślub wymaga dalszych czynności, formalności, organizacji.
Tak samo tutaj.
Zgoda wynikająca z prawidłowo złożonego wniosku nie oznacza, że można od razu montować ładowarkę bez:
- pozytywnej ekspertyzy
- warunków przyłączenia z OSD
- projektu wykonawczego
- uzgodnień technicznych
Te elementy są konieczne. Ale pojawiają się w odpowiedniej fazie procesu. Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy przesunąć je na etap formalnego przyjęcia wniosku.
Uchwały wspólnot i regulaminy mocy
W komentarzach pojawił się również wątek uchwał wspólnot ograniczających moc ładowarek w celu zwiększenia liczby potencjalnych użytkowników.
To ciekawy kierunek. Współdzielenie mocy i zarządzanie obciążeniem to przyszłość garaży podziemnych. Natomiast również tutaj trzeba zachować ostrożność.
Uchwała wspólnoty może regulować kwestie organizacyjne i techniczne.
Nie może jednak ingerować w ustawową procedurę wyrażania zgody.
Może określić maksymalną moc punktu.
Może wskazać zasady bilansowania.
Może ustalić standard techniczny.
Nie może natomiast wprowadzać dodatkowych warunków formalnych, których nie przewiduje ustawa.
To znowu kwestia granicy kompetencji.
Czy ustawa jest idealna?
Nie. I w komentarzach padła bardzo uczciwa uwaga, że ustawa jest nieprecyzyjna i wymaga dalszych prac. Zgadzam się.
Ustawa o elektromobilności była wielokrotnie nowelizowana. Powstawała w określonym kontekście rynkowym. Nie wszystkie jej zapisy są dziś idealnie dopasowane do realiów technicznych garaży wielostanowiskowych. Ale dopóki obowiązuje w takim brzmieniu, w jakim obowiązuje, to ona wyznacza ramy działania.
Zmiana prawa odbywa się poprzez legislację. Nie poprzez modyfikację procedur w poszczególnych regionach.
Gdzie powstaje błąd poznawczy?
Największy problem w praktyce nie wynika ze złej woli. Wynika z mieszania trzech porządków:
- Porządku ustawowego
- Porządku technicznego
- Porządku organizacyjnego wspólnoty
Jeżeli te trzy warstwy się nałożą bez jasnego rozdzielenia, powstaje wrażenie, że wszystkie wymagania są równorzędne.
A nie są.
Wymogi techniczne mogą być bardziej rozbudowane niż minimalne wymogi formalne. Ale nie mogą zastępować ani modyfikować ustawy.
Co jest celem tej dyskusji?
Celem nie jest podważanie roli OSD. Nie jest nim podważanie kompetencji zarządów wspólnot. Nie jest nim krytyka konkretnych osób czy regionów.
Celem jest uporządkowanie myślenia.
Jeżeli chcemy przyspieszyć rozwój elektromobilności w budynkach wielorodzinnych, potrzebujemy:
- jasnych procedur
- przewidywalności
- jednolitej interpretacji przepisów
Bo inwestor prywatny, który chce zainstalować ładowarkę w swoim miejscu postojowym, nie powinien funkcjonować w systemie, gdzie każda wspólnota tworzy własną ścieżkę formalną.
To rodzi niepewność. A niepewność zabija inwestycje.
Co dalej?
Jeżeli środowisko zarządców, OSD i branża elektromobilności widzą potrzebę zmian legislacyjnych, to jest to bardzo dobra wiadomość. Dyskusja z udziałem organizacji branżowych, takich jak PIRE, może realnie wpłynąć na kształt przyszłych nowelizacji. Ale do czasu zmiany ustawy obowiązuje jej aktualne brzmienie.
- Procedura może być szybsza.
- Może być bardziej przyjazna.
- Może być lepiej dopasowana do realiów technicznych.
Nie może jednak odwracać kolejności wynikającej z ustawy ani rozszerzać katalogu dokumentów wymaganych na etapie wniosku.
Podsumowanie
- Ustawa wyznacza ramy.
- Ekspertyza weryfikuje dopuszczalność.
- Warunki z OSD i projekt wykonawczy umożliwiają bezpieczną realizację.
Każdy z tych elementów ma swoje miejsce w procesie. Jeżeli je pomieszamy, zaczniemy tworzyć lokalne interpretacje prawa. A to zawsze prowadzi do sporów.
Rozwój elektromobilności w budynkach wielorodzinnych wymaga precyzji. Nie tylko w przekrojach kabli i doborze zabezpieczeń. Także w czytaniu przepisów.
I o to w tej dyskusji chodzi.